poniedziałek, 1 lipca 2013

Fragment #1

Tytuł: "Samotność"
Czas: bliżej nieokreślony, zima, blisko świąt
Miejsce: park
Komentarz: Jest to jeden z fragmentów jakie przyszły mi do głowy pewnej nocy, jest to wyrwana z kontekstu scena, która nie ma kontynuacji.

Rosalinda Pavortti uwielbiała zimę. To uczucie, kiedy płatki śniegu delikatnie opadały na jej ciało i w sekundę rozpuszczały się, to uczucie, kiedy wracała przemarznięta do domu i piła ciepłe kakao. Zima według niej była jedną z najbardziej magicznych pór roku. Jedyną rzeczą, która wtenczas ją smuciła, była samotność, jaką odczuwała. Minęły już cztery lata od czasu, kiedy jej rodzina ostatni raz się z nią kontaktowała. Wszystko przez TEN incydent, to przez niego przyniosła swojej rodzinie wstyd. Rosalinda nie była w stanie ubrać w słowa tego jak tęskniła za swoimi rodzicami i starszym bratem Christianem. Teraz siedziała na ławce w parku i obserwowała płatki śniegu kuląc się przy tym z zimna. Temperatura była tak niska, że nawet, gdy miała sobie najgrubszą kurtkę i najcieplejsze buty wciąż było jej zimno.
-Mogę się przysiąść?- usłyszała. Natychmiast odwróciła się w stronę, z której dobiegał głos. Po jej prawej stronie stał wysoki mężczyzna, włosy miał koloru kasztanowego, a koloru oczu nie była w stanie określić, ponieważ za każdym razem jak próbowała uzyskać kontakt wzrokowy mężczyzna odwracał wzrok.
-Tak- odpowiedziała.
- Co taka dziewczyna jak ty robi w parku w tak mroźny dzień?- zapytał.
- Nic, co powinno obchodzić chłopaka, który jest w parku w tak mroźny dzień- rzekła spokojnym głosem. Usłyszała jego miękki, cichy śmiech.
- Jestem James- przedstawił się i wyciągnął rękę.
- Rosalinda- dziewczyna odpowiedziała nie wyciągając ręki. James jeszcze chwilę trzymał uniesioną rękę w powietrzu, szybko jednak ją opuścił.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz